Policjanci w szkole

Mimo kilkudniowej zwłoki do naszej szkoły w sprawie Artka (patrz: „Dyplomowani rodzice”) zawitali policjanci z pobliskiego komisariatu. Przyszli do Pani Dyrektor i w jej obecności chcieli spotkać się z Arturem. Dyrektorka do swojego gabinetu zaprosiła jeszcze mnie (jestem psychologiem szkolnym). Na początku obie poprosiłyśmy policjantów o krótką rozmowę, w której nie uczestniczył Artek. Opowiadałyśmy trochę o chłopaku i o tym, że jego ojciec chętnie współpracuje ze szkołą, a nawet uczestniczył ostatnio w „Szkole dla Rodziców” i poświęcił na to aż 24 godziny. Mówiłyśmy też o tym, że impulsywny z natury Artur uczy się kontrolować swoje zachowanie i o tym, że sam wyjaśniał swój udział w szarpaninie dyrektorowi sąsiedniego gimnazjum. Za chwilę przyszedł Artur, usiadł na krześle, rzeczowo opowiedział o całym wydarzeniu. Policjanci wysłuchali go, a potem pouczyli co jest przestępstwem i jaka wiąże się z nim odpowiedzialność karna. Nie było łatwo, ale udało się nam wszystkim stworzyć i utrzymać atmosferę, w której każdy spokojnie mógł przedstawić swój punkt widzenia i został wysłuchany. Wierzę, że dzięki temu spotkaniu Artur wie, że może liczyć na wsparcie ojca i szkoły, ale konsekwencje swojego zachowania będzie ponosił sam.

Jolanta Basistowa

Dodaj komentarz