Kije i marchewki, część III.

Nagroda jest narzędziem manipulacji i dlatego jej oddziaływanie wychowawcze jest co najmniej wątpliwe. Jeśli nagradzam dziecko po to, żeby zachowało się w określony, przeze mnie akceptowany sposób, to moje podejście do niego niewiele różni się od podejścia tresera, który chce nauczyć swojego pupila jakichś sztuczek. Nie ma tu miejsca na szacunek, samodzielne myślenie, naukę odpowiedzialności, wreszcie wolność. Nie swobodę, która mówi „rób co chcesz”, ale wolność, która mówi „zanim zdecydujesz, jak się zachować poznaj wszystkie możliwe wybory wraz z ich prawdopodobnymi konsekwencjami”.
Takiej postawy nie nauczymy dzieci dzięki nagrodom. One mogą je tylko nauczyć zasady „coś za coś”. Jeśli rodzic proponuje dziecku, że za każdą pozytywną ocenę dostanie tyle złotych, ile wynosi owa ocena, to potem musi się mierzyć z absurdem swojej propozycji: „tato, dostałem dziś pięć dwój, należy się 10 zł”. Albo rower, wyjście do kina czy cokolwiek innego. Dziecko oducza się, że sukces osiągnięty na polu nauki szkolnej jest sam w sobie nagrodą, że ucząc się zaspokaja potrzebę rozwoju. Że duma rodzica z jego osiągnięć, z tego że podejmuje wysiłek, że przekracza swoje ograniczenia i pokonuje niechęć, to wartości same w sobie.
Owszem, jeśli nagrody będą dla dziecka wystarczająco atrakcyjne, to przez jakiś czas będą „działały”. Tylko czy na tym właśnie mi zależy? I co później, kiedy skończą się pomysły jak nagradzać, albo atrakcyjność nagród minie? Co będzie podstawą naszej więzi?
Dziecko to taki sam człowiek, jak dorosły z różnym zasobem wiedzy i doświadczenia. Należy mu się szacunek, prawo do popełniania własnych błędów i opieka oraz wsparcie dorosłego. Należy mu się zrozumienie. A wszystko to należy mu się po to, żeby wyrosło na dojrzałego, samodzielnego człowieka – zdolnego rozumieć potrzeby swoje i innych, umiejącego realizować własne cele i w razie potrzeby zdolnego do rezygnowania z siebie w imię wyższego dobra. Manipulacja nie prowadzi do osiągnięcia takich celów.

Katarzyna Zawadzka.

Wpis “Kije i marchewki, część III.” skomentowano 4 razy

  1. borsuk pisze:

    z całym szacunkiem, ale Pani zdaje się nie dostrzegać iż człowiek to zwierzę stadne, i że w ludzkim stadzie nagrody i kary zawsze odgrywały i moim zdaniem będą odgrywać kapitalną rolę w wychowaniu. To o czym Pani pisze jest niezwykle szlachetne, ale w moim odczuciu z gruntu nieprawdziwe. Mały człowiek, ile szacunku byśmy mu nie przyznali, nie ma wiedzy o świecie takiej jak dorośli. Czy ma ją nabyć ginąc przy tym? W imię godności?
    Uważam, że podejście jakie Pani opisuje nie doprowadzi do powstania „dojrzałego, samodzielnego człowieka” ale właśnie do niesamodzielnego, zagubionego w społeczeństwie człowieka, który nigdy nie nauczył się zasad panujących w jego stadzie. Bo nie dano mu szansy.
    Chciał bym przy tym podkreślić, że nie jestem zatwardziałym zwolennikiem społeczeństwa patriarchalnego, ani konserwatystą. Szczerze mówiąc, myślę że kiedy się sprzęgną i wzajemnie na siebie wpłyną poglądy takie, jakie Pani między innymi reprezentuje z tymi co są dokładnie przeciwne, w końcu otrzymamy coś pozytywnego, coś co popchnie ludzkość do przodu. Nie jestem natomiast zwolennikiem żadnych poglądów skrajnych, a za takie, z całym szacunkiem, uważam Pani poglądy na wychowanie dzieci.
    pozdrawiam

  2. tss pisze:

    Ucząc dziecko SZTUCZEK jak i MANIPULACJI możemy spowodować, że nauka nie pójdzie w las tak samo jak karząc pomożemy dziecku wyspecjalizować się, a nawet rozsmakować, w karaniu, potępiając w potępianiu, podejrzewając w podejrzliwości, a szanując w szanowaniu?

    Rodzic, przedszkole, szkoła, częściej kręcą baty z życiorysów dzieci niż je uspołeczniają? W konsekwencji większość z nas dorosłych nie potrafi się porozumieć z innymi ale i z samym sobą, gdyż brak uspołecznienia niezmiernie człowieka zubaża?

  3. Internetowy włóczęga pisze:

    Uczmy dzieci radości z dokonywania swobodnych (ich własnych) wyborów i odpowiedzialności ponoszenia za to konsekwencji.
    Powinni mieć świadomość, że mogą wszystko, czego zechcą, a wybór należy do nich, bo będzie to ich indywidualnym doznaniem i doświadczeniem.
    Wychowujmy ludzi rozumnych zamiast otumanionych w skutek mniej lub bardziej brutalnych manipulacji na ich psychice, a czasem i na ciele „kijem i marchewką”.
    Ale co tu pisać o maluchach i ich opiekunach, jeśli media eksponują zasadniczo tylko takie metody wychowawcze, przecież ten przysłowiowy „kij i marchewka” są stosowane niemal we wszystkich instytucjach publicznych i ideologicznych, a ich efektem jest powszechnie znana korupcja polityczna…. rozpisałem się nie na temat.

  4. Dorota Konowrocka pisze:

    Nie bardzo rozumiem Pani rozumowanie. Dziecko ucząc sie w obowiązkowej szkole nie realizuje swojej potrzeby rozwoju, tylko wykonuje zadania postawione przed nim przed dorosłym. I tak będzie zawsze, dopóki szkoła będzie przeprowadzała testy i stale klasyfikowała dzieci. To raz. Dwa: „duma rodzica” to dokladnie taka sama marchewka jak pieniądze za stopnie. Może nieco bardziej subtelna, ale cały czas jest to nagroda, jaką świat zewnętrzny przyznaje dziecku za to, że dobrze wykonało postawione przed nim zadanie i dostosowało się do społecznych norm i oczekiwań. Nie bardzo widzę tu miejsce dla samodzielnego myślenia, szacunku, nauki odpowiedzialności i wolności.

    Zupełnie inną sprawą jest to, że społeczeństwo musi jakoś nagradzać i karać pewne zachowania właśnie po to, żeby skłonic jednak jakoś swoich członków do działania na rzecz wspólnego dobra i porządku, i nie bardzo wyobrażam sobie, jak miałoby wyglądać wdrażanie trzylatka do życia wśród ludzi bez żadnych nagród i kar, chyba że mój trzylatek jest jakieś odmiennego gatunku, w co trudno mi uwierzyć. Jest to dość zrozumiałe (nie można wrzeszczeć w autobusie i pluc na innych, bo zostanie się unieruchomionym na moich kolanach siłą; nie można rzucać jedzeniem, bo za to ląduje sie w samotności własnego pokoju). Ale powinno to dotyczyć sfery współżycia (na tym właśnie polega socjalizacja) i nie wchodzic jednostce w prywatność i indywidualność (tu jest własnie miejsce na tą wolność i nieskrępowany rozwój)

Dodaj komentarz