Rodzice w szkole

Dużo ostatnio mówi się o współpracy szkoły z rodzicami. Zachowane są nawet pewne jej pozory. Nauczyciele nie odmawiają rozmów z rodzicami, rodzice swoje obawy kierują do nauczycieli. Jednak kiedy posłucha się każdej grupy z osobna, to okazuje się, że tej współpracy tak naprawdę nie ma. Obie grupy nastawione są do siebie dość krytycznie, żeby nie powiedzieć wrogo. W pokoju nauczycielskim nieraz można usłyszeć komentarze do dziwnych uwag rodziców, z kolei rodzice często nie pozostawiają suchej nitki na nauczycielach. Jedni i drudzy uważają, że mają monopol na wychowanie. Efektem tego jest często brak porozumienia w kwestiach wychowawczych, z czego wynikają niepotrzebne konflikty. Nie wiem czego uczy się obecnie przyszłych nauczycieli, ale mam wrażenie, że czasami brakuje im elementarnych umiejętności komunikacji, a czasem też znajomości psychologii dziecka. Nauczyciele muszą zrozumieć, że ich praca nie polega tylko i wyłącznie na przekazywaniu wiedzy. Ich zadaniem jest również wychowywanie dzieci, rozwiązywanie konfliktów, uspokajanie rodziców, prowadzenie niekończących się rozmów z jednymi i drugimi… Tylko, że do takich zadań trzeba być naprawdę solidnie przygotowanym. Z kolei rodzice powinni zaufać nauczycielom i spróbować zrozumieć jak ciężki (psychicznie i fizycznie) zawód wykonują.

Luiza Bendyk

Wpis “Rodzice w szkole” skomentowano 2 razy

  1. Krzysztof pisze:

    No tak, z tym, że nauczyciele jednak SĄ uczeni tego, jak wykonywać swoją pracę. Rodzice zwykle do rodzicielstwa uczeni nie są. A zazwyczaj wydaje im się, że mają monopol na rację (w kwestiach wychowawczych, choć nie zawsze jedynie w nich…)

  2. joanna.pio pisze:

    Odpowiedź na zarzut na temat tego, że przyszłych nauczycieli nie kształci sie w temacie współpracy z rodzicami nasuwa mi się prosta. Nikt nie kształci nauczycieli. To często ludzie z przypadku, po konkretnych kierunkach studiów, gdzie nacisk kładziony jest na zdobywanie wiedzy z danej dziedziny, a nie na jej przekazywanie. Nie na techniki efektywnego szkolenia. Nie na naukę asertywności. Nie uczą dojrzałości, cierpliwości, nie rozwijają umiejętności dystansowania się.
    A rodzice? Przykład – jestem psychologiem, „opiekuję” się dużą szkołą podstawową w moim mieście. Szkolny psycholog i pedagog aktywnie działają, aby współpraca z rodzicami układała się dobrze, organizują szereg spotkań z przedstawicielami instytucji, które mogą pomagać w rozwiązywaniu problemów. Byłam zaproszona na popołudniową konferencję (popołudniową, by jak najwięcej rodziców mogło w niej uczestniczyć) na temat rozwiązywania trudności wychowawczych. Zaproszeni – psychologowie, pedagodzy, kurator sądowy. Rodziców, w szkole, gdzie uczniów jest kilkaset – kilkunastu… Szkoda.

Dodaj komentarz