Zaufanie

Po kilku latach pracy w mojej szkole po raz kolejny przekonuję się, że kluczową sprawą jest budowanie zaufania. Tylko dzięki niemu trudne sprawy mogą powolutku posuwać się do przodu. Kiedy u dziecka objawia się nagle poważne zaburzenie psychiczne, przestraszeni i zdezorientowani są przede wszystkim rodzice, za chwilę niepokój dopada nauczycieli i dzieci w klasie. Widać, że z dzieckiem coś jest nie w porządku i automatycznie rozpoczyna się szukanie winnych. Rodzice typują koleżanki, nauczyciele rodziców, uczniowie dorosłych, błędne koło napędza się samoistnie coraz szybciej. Zatrzymanie go bodaj na chwilę wymaga skupienia się na tym jak rozwiązać trudną sytuację, jak pomóc dziecku. W praktyce to są mozolne rozmowy z rodzicami i zachęcanie ich do pójścia do psychiatry. I niech nikt mi nie mówi, że to jest łatwe do zrobienia i przyjęcia nawet jeśli objawy są ewidentne. Potem znowu wszyscy zainteresowani muszą zmierzyć się z kolejną porcją lęku i niepewności co do tego jak ułożyć szkolne sprawy. Pobyt w szpitalu czy nauczanie indywidualne w domu? Do tego potrzebne są decyzje instytucji takich jak Poradnia Psychologiczna, a potem jednostka prowadząca szkołę, czyli Gmina. Sporo uzgodnień z nauczycielami, przygotowanie ich do pracy w warunkach wymagających specyficznego podejścia do dziecka, rozmowy w klasie z uczniami. A przede wszystkim uważne towarzyszenie rodzicom w zmaganiu się z zaskakującą i niezrozumiałą sytuacją. Całe szczęście, że udało mi się zdobyć do tej pory bodaj trochę zaufania rodziców i nauczycieli, choć najbardziej wspierające dla mnie jest zaufanie, ktore okazuje mi moja dyrektorka.

Jolanta Basistowa

Dodaj komentarz