Trudna adopcja

Mam koleżankę, którą uważam za bohaterkę. Dlaczego? Mając dwójkę własnych dzieci, adoptowała trzecie w podobnym wieku, pochodzące z patologicznej rodziny. Bohaterstwo to tym większe, że chłopczyk ten ma wiele obciążeń, bo jego biologiczna mama będąc w ciąży piła nałogowo. Rodziców decydujących się na tak trudną adopcję powinno się wspierać na każdym kroku. Co jednak się robi? Systematycznie podcina im skrzydła. Najpierw dziecko zostało wyrzucone z przedszkola. Potem nie można było znaleźć miejsca w innym, bo okazało się, że mamy wyż i brakuje miejsc. Czy nie uważacie, że takie dziecko powinno mieć pierwszeństwo? Że jego przybrani rodzice powinni otrzymać wszelką potrzebną pomoc?
Domy dziecka są koszmarem i produkują nieudolnych życiowo ludzi, którzy całe życie będą obciążeniem dla społeczeństwa. Czyż nie lepiej byłoby wspierać rodziców decydujących się na adopcję?

Luiza Bendyk

Wpis “Trudna adopcja” skomentowano 3 razy

  1. tss pisze:

    Ponoć utrzymanie jednego dziecka w Domu Dziecka kosztuje 3000 zł/m-c, więc wyasygnowanie z tej kwoty stypendium dla dziecka nie powinno stanowić problemu. Może to byłby sposób na ułatwienie rodzinie adopcyjnej organizacji opieki i wychowania dziecka?

  2. Art63 pisze:

    Podziwiam Pani znajomą za współczucie i odwagę – Barbara Pietkiewicz pisała swojego czasu w Polityce o bagażu środowiskowym, jaki niosą ze sobą dzieci adoptowane nawet w bardzo wczesnym wieku.

    Co do przedszkola, nie jestem pewien – jeśli dzieciak zachowuje się nieprzyzwoicie i terroryzuje innych, to trzymanie go na siłę w grupie tylko pogorszy sytuacje. Należy chyba znaleźć grupę, w której dziecko mogłoby przystosować się do życia wśród ludzi.

    Moi znajomi prowadzą zajęcia ze sportów walki zajmując się trudnymi charakterami oraz min. dziećmi z autyzmem. Mają całkiem niezłe rezultaty.

  3. Ola pisze:

    > Czy nie uważacie, że takie dziecko powinno mieć pierwszeństwo?

    Nie uważam tak. Powinny być takie same prawa dla wszystkich.

    > Że jego przybrani rodzice powinni otrzymać wszelką potrzebną pomoc?

    Oczywiście, że rodzice – i ci przybrani, i ci biologiczni – powinni otrzymywać wsparcie. Powinno być więcej przedszkoli, a w przedszkolach więcej wychowawców umiejących sobie radzić z niegrzecznymi dziećmi. Nie klękałabym przed rodzicami adopcyjnymi na kolana, adoptowali dziecko, bo taką podjęli decyzję i tego pragnęli, a nie by inni z tego powodu rzucali się im na pomoc. Biologiczni też mają problemy, czasem identyczne – nie ma powodu, by tamci mieli pierwszeństwo tylko z takiego tytułu, że nie są rodzicami biologicznymi.

Dodaj komentarz