Wieprz

Jak rozmawiać z uczniami, którzy wyśmiewają się z kolegi? Robią z niego kozła ofiarnego? Nazywają wieprzem? Po „Szkole dla rodziców i wychowawców” wiem, że można powiedzieć o tym, co czuję, coś w stylu „Nie podoba mi się, że jedni chłopcy przezywają innego, to musi być przykre”, albo „Jeśli macie sobie coś do powiedzenia, zróbcie to bez używania nieprzyjemnych słów”. Ale co dalej? Chłopcy odchodzą i gdzieś na końcu korytarza słyszę znów przezwiska. Wiem, że wszelkie moralizatorstwo, pouczanie spływa po dzieciach jak po kaczce. Jak wpłynąć na dzieci, aby zrezygnowały z obrażania innych?

Luiza Bendyk

Wpis “Wieprz” skomentowano 4 razy

  1. jola pisze:

    A gdyby powiedzieć: „Nie pozwolę, żebyście przezywali waszego kolegę i mówili na niego „. To byłoby postawienie granicy. W czasie lekcji wychowawczej można by porozmawiać o tym co czuje osoba przezywana, albo zaproponować wymyslenie i odegranie scenki z przezwiskami, a potem po jednej stronie tablicy spisać odczucia przesladowców, a po drugiej osób wyzywanych. Na koniec burza mózgów „Jak możemy się w naszej klasie bronić przed przezwiskami”. Po dwóch tygodniach jeszcze krótka rozmowa z klasą czy w kwestii wyzwisk coś zmienilo się.

  2. Ola pisze:

    > Wiem, że wszelkie moralizatorstwo, pouczanie spływa po
    > dzieciach jak po kaczce.

    To zależy, kto mówi. Z własnego dzieciństwa pamiętam, jak stłumiłam w zarodku wyśmiewanie się z grubej koleżanki. Doszła do naszej klasy nowa dziewczynka, nieco grubaśna, i stojąca obok mnie koleżanka od razu to na boku skomentowała. Powiedziałam jej, że tak nie wolno, że tej nowej byłoby przykro, gdyby to słyszała itp. Tamtej zrobiło się głupio. Zadziałał autorytet – ha, ha, hi, hi – klasowej prymuski. Czy dziś też by zadziałał? Nie wiadomo. Prawie na pewno zadziałałby natomiast autorytet klasowego zabijaki. Taki, jak to opisano w artykule „Zły ogspodarz”:

    http://www.gwo.pl/parts/home/index.php?menu=231&main=3120

    Historia jest autentyczna, znam autorkę tego artykułu.

  3. Art63 pisze:

    Może napiszę coś niepopularnego, ale środowiska chłopców rządzą się dosyć prostymi prawami. Trzeba co prawda, jak pisze @jola, stawiać granice, ale bez przesady. Jeśli dobrze rozumiem przezwisko chopak jest pokaźny. Kilka dobrze wymierzonych prześladowcom kopniaków a następnie pojednanie pozwolą mu nawiązać zdrowy kontakt z grupą. Wim, co piszę, sam przez to przeszedłem a potem widziałem to u swojego syna.

  4. basiaaa pisze:

    Ja też mam problemy z synem 14 letnim,juz drugi rok (jest w gimnazjum),mam wrażenie że jego celem życiowym jest robienie wszystkim na złość (nauczycielom,pedagog,psycholog szkolnej)jestem w szkole praktycznie 3 razy w tygodniu,jak słyszę jak sie zachowuje,wyraża …to czasem myślę ,że w szkole i w domu to dwie różne osoby.Szkoła jest bezradna,ja też ,mimo ze rozmawiam z nim ,tłumaczę skutki takiego nagannego zachowania ,nic do niego nie dociera.Napawde zastanawiam sie gdzie ja popełniłam tak olbrzymi błąd ,żeby teraz patrzec jak syn postępuje …

Dodaj komentarz