Bajki z Sieprawia (1)

Wczoraj, podczas zjazdu liderów „Szkoły dla Rodziców i Wychowawców” w Konstancinie k/Warszawy, spotkałam się z moją przyjaciółką Kasią. Kiedy zaczęłam jej opowiadać o szkole, do której chodzi moja najmłodsza córka, Kasia skomentowała: „To brzmi jak bajka”. Pomyślałam, że może warto zapisywać w blogu te „bajki”. Dzisiaj będzie pierwszy odcinek; obiecuję też, że nie będę opisywać tego, co wydarzyło się wcześniej, będą to notatki na bieżąco. Ale na początek krótki rys historyczny. W 2003 roku przeprowadziliśmy się z Krakowa do oddalonej o 20 km wsi Siepraw, która leży już w powiecie myślenickim. Starsze córki dojeżdżały codziennie do krakowskich liceów, a najmłodsza poszła do IV klasy sieprawskiej podstawówki. To była szkoła, do której Julka chętnie chodziła, dość szybko zaaklimatyzowała się, w której często działo się coś ciekawego, a wychowawczyni uśmiechała się do rodziców i zwykle miała dużo do powiedzenia o każdym dziecku. Co więcej Julka i jej koleżanki z klasy miały świetne wyniki sprawdzianu kompetencji po VI klasie. Ksiądz, który chodził po kolędzie bardzo dobrze mówił o atmosferze panującej w Gimnazjum, w wojewódzkim rankingu szkoła była bardzo wysoko, mamy koleżanek nie zniechęcały, wychowawczyni z podstawówki chwaliła gimnazjalnych nauczycieli. Zapisaliśmy Julkę do Gimnzajum w Sieprawiu, Dziadek – profesor był rozczarowany, że nie do Krakowa.
Nasze dziecko nadal z ciekawością chodzi do szkoły, nowa wychowawczyni też się uśmiecha i też z sympatią mówi o swoich uczniach. Uczy ich matematyki, jest wymagająca. Przedwczoraj dzieci z sieprawskiego gimnazjum, w ramach projektów wymiany europejskiej, pojechały do Barcelony. Wyjazd sprzed szkoły zaplanowany był o 4.30, pakowanie rozpoczęło się przed godziną 4; o 4.10 autobus spakowany, prawie wszyscy gotowi, jeszcze 20 minut trzeba było poczekać na dziewczynkę z sąsiedniej wsi. Autobus jednak ruszył punktualnie o 4.30. Wśród odprowadzających zauważyłam wicedyrektorkę gimnazjum, która nie wyjeżdżała z uczniami. Wczoraj nasze dzieci zwiedziły Parlament Europejski w Brukseli i spotkały się z europosłem, który ma dom oddalony o dwie wsie. Julcia napisała w smsie: „Jestem trochę bardzo zmęczona. Dzieci tutaj wariują. Jest fajnie, choć wszyscy chcą już być w Hiszpanii. Pan Boguś nawet mnie poznał, tylko musiał się upewnić, czy ja to ja :)” Dzisiaj sieprawskie dzieci będą zwiedzać Paryż. Julciny Dziadek powiedział, że teraz ma się już czym chwalić…

Jolanta Basistowa

Dodaj komentarz